Korona Beskidu Wyspowego to jeden z ciekawszych regionalnych projektów dla osób, które lubią górskie wyjścia z konkretnym celem. Poniżej pokazuję pełną listę szczytów, wyjaśniam, jak działa odznaka, i podpowiadam, które wejścia warto zaplanować najpierw, żeby nie zniechęcić się na starcie. Dorzucam też praktyczne wskazówki dotyczące dokumentacji i układania własnej trasy.
Najważniejsze informacje o tej odznace w jednym miejscu
- Projekt obejmuje 40 szczytów, z czego 36 leży w Beskidzie Wyspowym, 2 w Gorcach i 2 w Beskidzie Makowskim.
- Wejścia można zaliczać w dowolnej kolejności i nie ma terminu, w którym trzeba zamknąć cały komplet.
- Liczą się zdobycia wykonane od 1 sierpnia 2020 roku.
- Do weryfikacji przydają się zdjęcia z turystą i tabliczką szczytu oraz wpisy w książeczce GOT PTTK.
- Weryfikacja jest bezpłatna i odbywa się w Centralnym Ośrodku Turystyki Górskiej PTTK w Krakowie.
Co obejmuje odznaka i jak czytać jej zasady
W regulaminie zapisano jasno: to odznaka jednostopniowa, więc nie ma tu kilku poziomów trudności ani osobnych klas zaliczeń. Z mojego punktu widzenia to duży plus, bo można ją traktować jako spokojny, długofalowy projekt krajoznawczy, a nie jako wyścig z czasem. Najważniejsze są trzy rzeczy: komplet 40 szczytów, poprawna dokumentacja i wejścia zaliczane po 1 sierpnia 2020 roku.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której wiele osób dowiaduje się dopiero w trakcie planowania: lista nie zamyka się wyłącznie w jednym paśmie. To zamierzone rozwiązanie, dlatego przy układaniu tras trzeba patrzeć szerzej niż na sam Beskid Wyspowy. Ja właśnie tak bym do tego podszedł, bo od razu łatwiej rozbić cały projekt na sensowne weekendy i nie przepalać energii na przypadkowe dojazdy.

Pełna lista szczytów ułożona według oficjalnego podziału
Poniżej porządkuję całą listę tak, jak najwygodniej czytać ją w praktyce: najpierw szczyty z Beskidu Wyspowego, potem dwa z Gorców i dwa z Beskidu Makowskiego. To ważne, bo komplet nie zamyka się w jednej dolinie ani w jednym grzbiecie, więc planując wyjścia, dobrze jest od razu myśleć o kilku rejonach.
| Lp. | Szczyt | Wysokość | Część projektu |
|---|---|---|---|
| 1 | Białowodzka Góra | 616 m | Beskid Wyspowy |
| 2 | Chełm | 789 m | Beskid Wyspowy |
| 3 | Cichoń | 926 m | Beskid Wyspowy |
| 4 | Ciecień | 830 m | Beskid Wyspowy |
| 5 | Czarny Dział | 673 m | Beskid Wyspowy |
| 6 | Ćwilin | 1072 m | Beskid Wyspowy |
| 7 | Grodzisko | 618 m | Beskid Wyspowy |
| 8 | Jasień | 1063 m | Beskid Wyspowy |
| 9 | Mogielica | 1170 m | Beskid Wyspowy |
| 10 | Modyń | 1029 m | Beskid Wyspowy |
| 11 | Miejska Góra | 716 m | Beskid Wyspowy |
| 12 | Ostra (k. Cichonia) | 925 m | Beskid Wyspowy |
| 13 | Ostra (k. Ogorzałej) | 790 m | Beskid Wyspowy |
| 14 | Ogorzała | 805 m | Beskid Wyspowy |
| 15 | Sałasz | 905 m | Beskid Wyspowy |
| 16 | Szkiełek | 749 m | Beskid Wyspowy |
| 17 | Jaworz | 918 m | Beskid Wyspowy |
| 18 | Kamionna | 801 m | Beskid Wyspowy |
| 19 | Kostrza | 720 m | Beskid Wyspowy |
| 20 | Korab | 727 m | Beskid Wyspowy |
| 21 | Krzystonów | 1020 m | Beskid Wyspowy |
| 22 | Księża Góra | 643 m | Beskid Wyspowy |
| 23 | Kuklacz | 701 m | Beskid Wyspowy |
| 24 | Kutrzyca | 1053 m | Beskid Wyspowy |
| 25 | Lubogoszcz | 967 m | Beskid Wyspowy |
| 26 | Luboń Wielki | 1023 m | Beskid Wyspowy |
| 27 | Łopień | 960 m | Beskid Wyspowy |
| 28 | Łopusze Wschodnie | 601 m | Beskid Wyspowy |
| 29 | Łyżka | 802 m | Beskid Wyspowy |
| 30 | Szczebel | 976 m | Beskid Wyspowy |
| 31 | Śnieżnica | 1007 m | Beskid Wyspowy |
| 32 | Urbania Góra | 673 m | Beskid Wyspowy |
| 33 | Worecznik | 560 m | Beskid Wyspowy |
| 34 | Wsołowa | 624 m | Beskid Wyspowy |
| 35 | Zębalowa | 858 m | Beskid Wyspowy |
| 36 | Zęzów | 695 m | Beskid Wyspowy |
| 37 | Adamczykowa | 612 m | Gorce |
| 38 | Potaczkowa | 745 m | Gorce |
| 39 | Lubomir | 902 m | Beskid Makowski |
| 40 | Patryja | 763 m | Beskid Makowski |
Przy kilku nazwach trafisz na warianty zapisu w mapach i opisach terenowych, zwłaszcza przy Zębalowej. W praktyce najbezpieczniej jest opierać się na nazwie z tabliczki i robić zdjęcie w taki sposób, żeby szczyt był jednoznacznie rozpoznawalny. To drobiazg, ale przy późniejszej weryfikacji oszczędza sporo nerwów.
Które wejścia warto zrobić najpierw, jeśli chcesz utrzymać tempo
Nie zaczynałbym od najdłuższych i najbardziej wymagających wierzchołków, jeśli dopiero budujesz listę. Lepiej najpierw złapać rytm i sprawdzić, jak znosisz dłuższe podejścia, logistykę dojazdu oraz dokumentowanie wejść. Ja zwykle dzielę taki projekt na trzy typy wyjść: krótsze na rozruch, klasyki widokowe na pełny dzień i trudniejsze tury, które wymagają lepszej pogody oraz więcej zapasu czasu.
| Typ wejścia | Przykłady | Kiedy ma sens |
|---|---|---|
| Krótsze i dobre na początek | Miejska Góra, Białowodzka Góra, Kamionna, Chełm | Gdy chcesz wejść w projekt bez długiego podejścia i sprawdzić własne tempo |
| Widokowe i bardziej całodniowe | Mogielica, Ćwilin, Luboń Wielki, Śnieżnica | Gdy zależy ci na panoramach i możesz przeznaczyć na wyjście cały dzień |
| Logistycznie wymagające | Krzystonów, Modyń, Łopień, Szczebel | Gdy planujesz dłuższy wyjazd i chcesz uniknąć przypadkowego „zaliczania” bez sensu |
W praktyce najwięcej daje mi łączenie szczytów w pakiety, a nie robienie każdego osobno. To właśnie tutaj projekt zaczyna być naprawdę wygodny: z jednej strony nie ma presji czasu, z drugiej można sensownie budować kolejne weekendy. Jeśli startujesz z południa Małopolski, takie układanie tras jest po prostu bardziej opłacalne niż samotne wypady pod jeden wierzchołek.
Jak dokumentować zdobycie szczytów bez nerwów i poprawek
W regulaminie COTG PTTK zapisano, że do dokumentacji służy książeczka GOT PTTK, a potwierdzeniem wejścia są fotografie zrobione na szczycie, na których widać turystę i tabliczkę informacyjną. Można też korzystać ze skanów kodów QR, a zdjęcia i kody da się przedstawić na telefonie albo przesłać e-mailem. Z mojego punktu widzenia to wygodny system, pod warunkiem że od początku trzymasz porządek w datach i nazwach szczytów.
| Element | Jak to zrobić dobrze | Najczęstszy błąd |
|---|---|---|
| Książeczka GOT PTTK | Wpisz datę, trasę i zdobyty szczyt od razu po wyjściu | Odkładanie wpisu „na później”, kiedy szczegóły już się zacierają |
| Zdjęcie z potwierdzeniem | Zrób kadr z tobą i tabliczką szczytu, najlepiej czytelny i prosty | Fotografia samego lasu albo samego krajobrazu bez identyfikacji miejsca |
| Kody QR | Zapisz je od razu po wejściu, jeśli chcesz mieć dodatkowe potwierdzenie | Liczenie na to, że wrócisz po tygodniu i wszystko będzie jeszcze na miejscu |
| Zakres zaliczeń | Uwzględniaj tylko wejścia od 1 sierpnia 2020 roku | Mieszanie starszych wyjść z nowymi |
| Weryfikacja | Po zebraniu kompletu przedstaw dokumentację do sprawdzenia w Krakowie | Zostawianie całej formalności na ostatnią chwilę |
Ja prowadziłbym wszystko od pierwszego szczytu, nawet jeśli do końca odznaki daleko. To niewielki wysiłek, a później robi ogromną różnicę, bo nie trzeba odtwarzać tras z pamięci ani szukać starych zdjęć. Dobrze prowadzona dokumentacja jest tu równie ważna jak sama kondycja.
Jak zaplanować całą drogę, żeby nie tracić weekendów na logistykę
Najlepszy plan to taki, który jest prosty do powtórzenia. Gdybym miał układać całą listę od zera, zacząłbym od podziału na kilka rejonów i łączenia sąsiednich szczytów w jeden wyjazd. W tym projekcie naprawdę bardziej opłaca się myśleć o grupach niż o pojedynczych wierzchołkach.
- Podziel listę na 3-4 obszary i nie mieszaj ich w jednym wyjeździe, jeśli nie ma takiej potrzeby.
- Łącz po 2-3 szczyty z jednego rejonu w jeden dzień albo jeden weekend.
- Najpierw rób wejścia, które mają krótsze podejście i niższy próg zmęczenia, a dopiero później zostawiaj dłuższe klasyki.
- Na bardziej widokowe i wyższe szczyty wybieraj lepszą pogodę, bo przy słabej widoczności tracisz połowę przyjemności.
- Po każdym wyjściu od razu uzupełniaj książeczkę i porządkuj zdjęcia, żeby nie wracać do papierów po kilku miesiącach.
Ta metoda dobrze działa także wtedy, gdy łączysz wyjścia z innymi regionalnymi projektami albo po prostu chcesz mieć z gór coś więcej niż „odhaczone” miejsce na mapie. W praktyce wychodzi z tego rozsądny rytm: trochę kondycji, trochę krajoznawstwa i zero chaosu. Dla mnie to najlepszy sposób, żeby Beskid Wyspowy nie zamienił się w przypadkową serię dojazdów, tylko w spójną przygodę.
Dlaczego ta lista dobrze działa jako długi górski projekt
Najmocniejszą stroną tego wyzwania jest to, że nie wymusza jednego stylu zdobywania gór. Możesz iść powoli, możesz wracać do tych samych rejonów, możesz planować wyjścia sezonowo i nie masz nad sobą zegara. Właśnie dlatego ten projekt pasuje zarówno do osób, które chcą zbierać szczyty po kolei, jak i do tych, które wolą układać wyjazdy pod pogodę, rodzinę albo weekendowy czas wolny.
Gdybym miał wskazać jedną rzecz, która naprawdę robi różnicę, powiedziałbym: nie zaczynaj od ambicji, tylko od porządnego planu. Jeśli od razu podzielisz listę na regiony, będziesz robić zdjęcia i wpisy na bieżąco, a najtrudniejsze wejścia zostawisz na dobre warunki, cały projekt staje się dużo przyjemniejszy. I właśnie wtedy odznaka przestaje być suchą listą nazw, a staje się sensownym pretekstem do poznania Beskidu Wyspowego i sąsiednich pasm naprawdę dobrze.